Niedawno rozmawiałem ze znajomym na temat spontaniczności w światku audio. Dotyczyło to zakupów sprzętu audio za kwoty dla mnie niewyobrażalnie wysokie.

Doświadczenia z tamtego okresu, doświadczenie rodziców, dziadków (stracili przez wojnę wszystko) miały wpływ na moje funkcjonowanie, nie tylko jako dziecka, ale już dorosłego faceta. Jak tu mówić w tamtych czasach o spontaniczności. To były inne czasy, inne możliwości. Interesujący się historią współczesną wiedzą o czym mowa. Nadal mam schowaną na pamiątkę dla potomnych kartkę na mięso.

Nie chodzi tutaj o użalanie się, robienie z siebie męczennika. Jednak skutecznie zahamowano u mnie i ludzi z mojego pokolenia spontaniczność. Owszem staraliśmy się. Były jakieś próby buntu (rok 1968), potem naśladowanie trendów pojawiających się w kulturze zachodniej, szczególnie pod koniec lat 70 i na początku 80 (polscy hippisi, LSD, itd.).

Byliśmy realistami, bo nie było innej możliwości i wyjścia. Oczywiście mam na myśli dzieci, młodzież pochodzącą z rodzin niezbyt zamożnych, których była wówczas większość.

Z zazdrością patrzyłem na nielicznych, bardzo nielicznych rówieśników, którzy mieli kasę (ich rodzice), kontakty na zachodzie lub w PZPR.

Gdy byłem w szkole podstawowej. Było to w 1966 lub 1967 rok. Kolega, Leszek przyniósł do klasy winyl Rolling Stones. Nie pamiętam, pierwszy lub drugi. Było to dla wszystkich niewyobrażalne, niemalże szok. Płyta z Zachodu? To jakby znaleźć świętego Graala.

Pamiętam te kolejki stojące pod instytutami kultury (NRD, Czechosłowacji, Węgier, ZSRR) aby kupić na płytach winylowych klasykę, jazz, rock.

Na koncerty owszem chodziliśmy. Głównie na opery, klasykę, jazz. Nie było zbyt wiele koncertów rockowych.

Z jednej strony odczuwam niedosyt, że wychowywałem się w czasach tak trudnych. Z trudem zdobywane tzw. dobra kultury (książki, płyty). Z drugiej strony wspominam z dużym sentymentem te wszystkie dyskoteki, prywatki, koncerty, walkę o zdobycie upragnionych płyt winylowych, kolejki za upragnionym sprzętem.

Spontaniczność w poczynaniach tzw. audiofilskich przyszła dużo później, na początku lat 90 a właściwie na początku XXI wieku.

Marek 

Views: 8