Łukasz Trawczyński - urodzony w Pionkach. Rodzice pracowali w nieistniejących już zakładach „Pronit”. Jest silnie związany z miastem Pionki. Od kilku lat mieszka w Warszawie w Dzielnicy Wesoła, w której realizuje projekty edukacyjne z wykorzystaniem płyt winylowych. Z zawodu jest pedagogiem, nauczycielem, wychowawcą dzieci i młodzieży. Ma na swoim koncie bogaty dorobek m.in:
- 2017 r. - wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie przez Fundację „Muzyka jest dla Wszystkich” za wykorzystanie edukacyjne formy piosenki.
- 2018 r. - w plebiscycie „Nauczyciel na medal” zorganizowanym pod patronatem Marszałka Województwa Mazowieckiego p. Adama Struzika otrzymał 1 miejsce w Dzielnicy Wesoła i 5
w całej Warszawie spośród wszystkich nauczycieli zgłoszonych do warszawskiego finału. - W 2021 roku za działania promocyjne otrzymał „złotą płytę” od Dyrektor Szkoły nr 353 im. „Wielkich Odkrywców” i Rady Rodziców.
- 2021 r. - nagroda Burmistrza Dzielnicy Wesoła m.st. Warszawy za wybitne osiągnięcia w pracy na rzecz oświaty w Dzielnicy Wesoła.
- W 2024 r. otrzymał tytuł „Edukatora Roku 2023” z rąk Burmistrza m. st. Warszawy Dzielnicy – Wesoła Mariana Mahora.
- 2025 – Nagroda Dyrektora Szkoły Podstawowej nr 353 im. „Wielkich Odkrywców” Katarzyny Głusek – Wojciechowicz.



Od lat wielką pasją Łukasza są winyle. Jest pasjonatem różnorodnej muzyki, kolekcjonerem płyt winylowych - szczególnie tych z napisem „Pronit”. Przez ostatnie kilka lat:
- współtworzy stronę FB „MiastoWinyli” poświęconą historii byłych zakładów „Pronit”.
- Od 3 lat jest prezesem stowarzyszenia Miasto Winyli „Pronit”, którego największym sukcesem jest stworzenie na jednym z bloków w Pionkach muralu upamiętniającego tłocznię płyt w Pionkach. Mural został sfinansowany dzięki publicznej zbiórce.
- W 2021 roku otrzymał akredytację na największy festiwal Podkarpacia „Cieszfanów Rock Festiwal”.
- Prowadzi blog na stronie audiovoicegroup.pl pod nazwą „Po drugiej stronie lustra”.
- Jest posiadaczem różnorodnej kolekcji winylowej o charakterze unikatowym, a także artefaktów po upadku tłoczni „Pronit” w 1991 r.
- W Warszawie – Wesołej stworzył studio pod nazwą „Pronit”, w którym gościł m.in. Krystynę Prońko.


1. Łukasz, dużo tego. Wszystko opiera się głównie na „winylach”. Skąd bierzesz na to siły
i skąd czerpiesz pomysły na to wszystko?
To prawda. Przez ostanie kilka lat moje zainteresowanie skupiło się głównie na byłych Zakładach „Pronit”. Wiem, że potrafię czasami z tym przesadzać, tak jakbym chciał nadrobić ten miniony czas, w którym pomijałem swoją uwagą płyty z napisem „Pronit”. Kiedyś w ogóle to nie miało dla mnie znaczenia. Teraz jest zupełnie odwrotnie. Śmieję się, bo gdy zawsze składamy sobie życzenia
z mamą czy to na urodziny czy na święta to zawsze słyszę między zdaniami Jej tekst: „Łukasz, kiedy ty skończysz z tymi płytami!”. A ja mimo to, dalej swoje. Pasja umiera ostatnia.
2. Jesteś docenianym pedagogiem. Czy możesz czytelnikom przybliżyć coś więcej na temat swojej pracy z młodzieżą?
Tak. Moje doświadczenie pedagogiczne w głównej mierze oparte jest na pracy z dziećmi w wieku wczesnoszkolnym. Młodzież przyszła z czasem, choćby poprzez wyjazdy kolonijne albo przez dodatkowe projekty edukacyjne, na które zapraszam już starszych uczniów. W obu przypadkach cel jest ten sam. Przekazać im interesujące treści, a jeśli to się nie uda to przynajmniej podsunąć takie tematy, do których kiedyś być może sami wrócą. Jednym z tych tematów od kilku lat są właśnie płyty winylowe.
3. Wiem, że od wielu lat kolekcjonujesz płyty winylowe. Co spowodowało, że zacząłeś zbierać winyle? Z tego co wiem są to głównie winyle, które zostały wytłoczone przez „Pronit”. Dlaczego akurat kolekcjonujesz płyty „Pronit”?
Do tematu płyt winylowych dojrzewałem bardzo długo. W mojej karierze zawodowej realizowanie projektów z zakresu edukacji kulturalnej nauczyło mnie postrzegania zagadnień trochę dogłębniej. Postanowiłem się temu bardziej przyjrzeć i odkryć, tym bardziej, że tłocznię płyt winylowych miałem dosłownie kilkaset metrów od mojego bloku, więc odpowiedź już masz. Temat z winylami
z pionkwskiego lasu czekał sobie w kolejce do momentu, kiedy mój rówieśnik Jarosław Czapla nie pokazał mi kolorowej płyty wydawnictwa „Pronit”. Wydaje mi się, że to wtedy był punkt zwrotny. Od tamtej pory powiedziałem sobie, że trzeba coś z tym zrobić. Takie artefakty nie mogą pójść w zapomnienie. No to więc robię. Staram się odzyskać zapomniany „katalog płyt winylowych „Pronit-u”, ale to też nie jest tak, że nie zbieram i nie słucham innych. Na moich winylowych półkach oprócz Fogga, Jarockiej czy Czerwonych Gitar znajdziesz kolekcje (uwaga strzelam) Nirvany, Limp Bizkit czy ostatnio Dua Lipy, więc „Pronit” owszem, jak najbardziej, ale oprócz tego chcę się dalej rozwijać winylowo i muzycznie zbierając krążki z muzyką, którą chcę słuchać.
4. Czy możesz coś więcej powiedzieć o swojej kolekcji płyt winylowych? Na co głównie zwracasz uwagę poszukując winyle z wytwórni „Pronit”?
Kolekcjonowanie płyt z napisem „Pronit” nauczyło mnie pewnych zasad poruszania się
i odnajdywania w tym niecodziennym świecie. Nie ukrywam, że potrafię już rozróżnić po okładkach czy repertuarze czy to wydanie jest rzadkie i warto zwrócić na nie większą uwagę. Tak w zasadzie jest ze wszystkim. Czy zbierasz znaczki czy monety poznajesz te zasady. Krok po kroku. Ja ostatnio wyszukuję pomylonych labeli tzw. misprintów lub z błędami na okładkach i uwierz mi, że się trafiają i to w wydaniach, które oficjalnie weszło do obiegu.

5. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy dotyczącej pozyskiwania winyli?
Myślę, że w tej odpowiedzi na to pytanie nie będę oryginalny i powiem to co zawsze, czyli to są antykwariaty, aukcje czy też sprawdzeni i zaufani ludzie, którzy niekiedy sami do mnie dzwonią
z zapytaniami czy widziałem taką płytę? ile ona może być warta? Itp. Czasami po prostu mi je przekazują, bo dla nich to żadna wartość ani pod względem muzycznym, ani sentymentalnym. Ostatnio wymieniłem się na zasadzie „kolor za kolor”, bo miałem kilka dubli i muszę przyznać, że mimo iż nabyłem „coś” nowego w zamian, to jakoś ciężko mi było się rozstać z płytą, która była
ze mną przez tyle lat w kolekcji, przynajmniej na początku. Dziś po dłuższym czasie nie ma co żałować. Jest uśmiech i duma wiedząc, że ktoś z Twojej płyty też może się cieszyć zupełnie tak samo jak ty. Dodam jeszcze tylko tyle, że każda pozyskana przeze mnie płyta ma za sobą ciekawą niekiedy śmieszną historię. Na przestrzeni kilku lat na pewno wybiorę i spiszę te najciekawsze.
6. Czy jest wśród winyli jakiś biały kruk, którego poszukujesz?
Kiedyś trafiłem na ciekawy artykuł, w którym jest mowa o transparentnym winylu Czerwonych Gitar „Spokój serca” #SXL0734 (1971) w odcieniach krwistego koloru. Wyprodukowany został przez tłocznię „Pronit” na zlecenie Polskich Nagrań specjalnie dla zagranicznych gości festiwalu
w Sopocie w ilości zaledwie kilkudziesięciu sztuk. Nie ukrywam, że miło by było mieć taki placek:) Chciałbym kiedyś zebrać również potężną serię singli Tonpress oznaczoną znakiem Disc Jockey. One też wyszły z pronitowskiej tłoczni tylko dla prezenterów DJ w bardzo małych ilościach. Obecne ceny tej serii na popularnych aukcjach to jakiś kosmos, więc odpuściłem ich zbieractwo. Mimo tego, w swojej kolekcji zdążyłem uzbierać ok. 20 płyt oznaczonych znakiem „Disc Jockey” m.in. z „Autobiografią” zespołu Perfect czy „Woman” Johna Lennona i to na tę chwilę w zupełności mi wystarczy. Transparentnych Czerwonych Gitar szukamy dalej:) Poznałem nawet pana, który w swojej historii zbieractwa miał tę płytę w kolekcji, więc potwierdzam jej istnienie. Acha i dobrze by było zebrać kompletną serię pocztówek dźwiękowych z napisem „Pronit” począwszy od serii KP – 1, po Kp – 64 (taką mam z najwyższym nominałem). Pocztówki te są bardzo rzadkie do zdobycia,
a mimo to udało mi się nazbierać ich ponad 40 sztuk.
7. Czy możesz nam zdradzić, ile winyli liczy sobie Twoja kolekcja i jaki winyl jest w tej kolekcji Twoim zdaniem najbardziej cenny i dlaczego?
Marku. Nie lubię, jak ktoś pyta mnie o ilość. Wiesz, dzisiaj idę do antykwariatu i za 100 zł mam 100 winyli. Ja nie idę na ilość. Swoją kolekcję oparłem na zbiorach unikatowych, choć jeśli trafią się te najbardziej chodliwe to też przygarniam – nie sposób przejść obok nich obojętnie. Obecnie posiadam około 1000 różnych płyt w tym 100 kolorowych wydawnictwa „Pronit”. Od nich zaczęła się moja przygoda. Wśród tych kolorowych z Pronitu są małe, duże, duble, transparentne
i całokolorowe. Przechowuje je w kilku różnych miejscach. Jeśli chodzi o najbardziej cenną płytę to w tym przypadku powiem, że najbardziej cenną płytą będzie granulat masy kolorowej, z której te wszystkie płyty zostały wytłoczone (śmiech przyp. red.) Jest on dla mnie bardzo cenny, bo okoliczności jego zdobycia były bardzo trudne, w zasadzie to przypadek zadecydował o jego istnieniu – i nie chodzi wcale o pozyskanie finansowe.

8. Wiem, że kolekcjonowanie winyli nie jest Twoją jedyną pasją. Starasz się propagować wiedzę na temat wytwórni „Pronit”, fabryki w Pionkach wśród miłośników winyli, ale też
w innych środowiskach. Jak wspomniałem wyżej jesteś prezesem stowarzyszenia Miasto Winyli „Pronit”, prowadzisz stronę „Miasto Winyli” oraz blog „Po drugiej stronie lustra”. Czy możesz coś na temat powiedzieć?
Prezesem stowarzyszenia (uśmiech przyp. red.) to za dużo powiedziane. Dziś takie stowarzyszenie można założyć w jeden wieczór. Grunt to mieć osoby do współpracy o podobnych zainteresowaniach. Nie mniej jednak chciałbym doprecyzować. Nie jestem prezesem „Pronitu” (śmiech. przyp. red.), bo i takie historie miałem z licznymi zapytaniami tylko płyt winylowych
z napisem „Pronit” (Miasto Winyli „Pronit”), o których mógłbym rozmawiać i rozmawiać. Płyty winylowe „Pronit”, które mogą być w prywatnym posiadaniu. Moją rolą - jak już wspomniałem jest kolekcjonowanie unikatowych płyt. Fajnie być w ich posiadaniu, ale jeszcze ciekawszą formą jest ich prezentacja, organizowanie wystaw i chęć przywracania o nich pamięci. Do tego wykorzystuję właśnie te narzędzia, o których wspomniałeś. Na blogu „Po drugiej stronie lustra” piszę bardziej subiektywnie. To co zauważam moim kolekcjonerskim okiem i to co odkrywam
w świecie kultury winylowej.

9. Na swojej drodze spotkałeś zapewne przeszkody związane z propagowaniem wiedzy na temat wytwórni „Pronit” i fabryki w Pionkach. Co jest ich powodem, jeśli nie jest to tajemnicą?
Ależ oczywiście, nie zawsze z tak obszernymi realizacjami jest z górki. Może wyobraźnia mnie nie ogranicza, ale czas jak najbardziej. Po tylu latach nauczyłem się, że jeśli chce się „coś” zrealizować to trzeba działać na pełnych emocjach. Po roku czasu jak wracasz do tego samego tematu, którym byłeś zafascynowany na początku to odkryjesz, że to już nie jest to samo. Po takim czasie możesz nawet się roześmiać, a nawet rozmyślić ze swojego pomysłu. Dlatego warto działać od razu.
W ramach naszego stowarzyszenia wszystkie nasze pomysły spisaliśmy w jedną książeczkę. Wśród nich jest wydanie talii kart z naszą kolekcją, zaprojektowanie strony www z ciekawostkami płytowymi, cykliczne wystawy itp. Chcieliśmy nawet zrealizować je w bardziej oficjalny sposób. Mam na myśli wejść we współpracę z Miastem, ale niestety długofalowo to nie zadziałało.
Z drugiej zaś strony, jeśli jest już taka współpraca i ktoś mówi ci jak masz to robić, popraw tam, tu dodaj, tam zmień – to ja dziękuję za taką współpracę, wolę działać z naszymi wspólnymi pomysłami w bardziej luźniejszy sposób. Mówię tutaj za siebie, ale wydaje mi się, że chłopaki ze stowarzyszenia myślą podobnie. Wszystkie nasze pomysły są naszymi pomysłami.
10. Wiem, że w środowisku dzieci i młodzieży, z którą pracujesz propagujesz wiedzę o winylach, czy możesz coś więcej powiedzieć na ten temat?
Myślę, że mój przykład pokazuje jak można połączyć sprawy hobbistyczne ze sprawami służbowymi. Zapewne nie wielu się to udało, niewiele osób też chce w ten sposób się realizować. Ja zaryzykowałem i nie żałuję, bo mam ludzi obok siebie, którzy widzą, że projekt jest wartościowy
i warto go dalej wspierać. Czasami jednak nie jest to łatwe. Powiedzmy, że w szkole organizujesz projekt związany z płytami, przychodzisz do domu i np. musisz się przygotować do wywiadu, bo ktoś nagle wyraził chęć współpracy, a więc dalej znowu płyty. Masz wtedy przesyt. Głowa czasami też potrzebuje odpocząć. Winylowe bodźce i muzyka, potrafią mocno zmęczyć. Jeśli chodzi o dzieci i młodzież to niesamowite jest to, że sprawy, które lubię mogę przenieść na uczniów. Obecnie,
z racji programu Erasmus+ mój projekt oparty na płytach winylowych realizowany jest na szczeblu międzynarodowym. O płytach rozmawiałem z uczniami nie tylko w szkole nr 353 im. „Wielkich Odkrywców” w Wesołej, w której pracuję, ale również z uczniami ze szkoły partnerskiej. W tym roku były to Włochy, w zeszłym Hiszpania. Dzieciaki do winyli podchodzą różnie. Oni bardziej zwracają na nie uwagę, bo teraz to jest modne. Cool! Wszystko okaże się jak trend ten przeminie. Wtedy czas zweryfikuje kto zostanie przy krążkach, a kto przejdzie obok.

11. Niewątpliwym osiągnięciem jest stworzenie w Wesołej studia pod nazwą „Pronit”. Przeprowadziłeś w studio wywiad z Krystyną Prońko. Jak doszło do stworzenia studia, jakie masz plany z tym związane?
Studio powstało od samego początku, kiedy zamieszkałem w Wesołej. Nazwa tego studia „Pronit” przyszła z czasem. Otrzymałem oficjalną zgodę ze strony Miasta Pionki na przeprowadzenie wywiadu z p. Krystyną Prońką, która gościnnie przyjęła zaproszenie. Także to nie jest tak, że
w przestrzeni publicznej wszystkie realizacje wychodzące ze studia mogę sygnować nazwą „Pronit”. Nawet bym tak nie chciał. Po wywiadzie z p. Prońko myślałem, że temat ruszy i dobrą praktyką będzie zapraszać osobistości związane niegdyś z Miastem Pionki. Wiesz Marku, kilka ulic dalej ode mnie mieszka Janusz Panasiewicz z zespołu Lady Pank i można byłoby podpytać go dawną współpracę z „Pronitem”, o historię powstania utworów, koncerty, wspomnienia z tamtych lat. Jako pełnoprawne stowarzyszenie również ujęliśmy to w naszych statutowych celach, ale sytuacja dalej bez zmian. Po prostu nikt nie zauważył w tych działaniach żadnego potencjału promocyjnego. Temat ucichł, ale nazwa została:)

Dziękuję za rozmowę. Życzę Ci dalszych sukcesów w pracy pedagogicznej i jak największej kolekcji rzadkich winyli, które wydała firma „Pronit”
Dziękuję i do następnego:)
Views: 59

NAJNOWSZE KOMENTARZE